piątek, 30 listopada 2012

Listopadowe denko

Witajcie :)
Upragniony weekend w końcu nadszedł. Miejmy nadzieję, że zapisze się w tych udanych, ponieważ jak wszyscy wiedzą jest to weekend ostatkowy. Życzę wszystkim udanej zabawy ;) Pamiętajcie, dzisiaj 30.11 czyli Andrzejki - nie zapomnijcie złożyć życzeń swoim ojcom (lub chłopakom) :D

Nie wiem jak wam ale mi listopad minął w niesamowicie szybkim tempie. Na szczęście zużyłam w miarę satysfakcjonującą mnie ilość kosmetyków. Jako, że mam dużą ilość kosmetyków na swoich półkach doszłam do wniosku, że mówię 'NIE' kupowaniu kolejnych, których nie zużyję. Zmotywowało mnie to (i o dziwo trzymałam się tego w miarę możliwości) i udało mi się zużyć 9 kosmetyków (+ pojawią się 3 z poprzedniego denka, które schowałam gdzieś w szafce i dopiero ostatnio je znalazłam). Założyłam sobie, że za 3 zużyte kosmetyki mogę kupić 1, czyli w tym miesiącu 3. Z pewnością nabędę krem do stóp, ponieważ obecnie żadnego nie posiadam oraz peeling do twarzy - skórki często dają o sobie znać i bez tego nie da rady. Wybaczcie za to, że niektóre zdjęcia nie są zbyt wyraźne, jednak były (celowo) robione bez lampy i przez to obraz może być trochę rozmazany. Poniżej zdjęcie większości produktów w jednym miejscu:


Żeby to jakoś wyglądało podzieliłam kosmetyki na kategorie, m.in. pielęgnacja włosów, zapachy, pielęgnacja ciała, jamy ustnej itd.


Listerine, Płyn do płukania jamy ustnej (500 ml) - przyznam się bez bicia, że to opakowanie zużyłam najprawdopodobniej w październiku, jednak drugie zużyte opakowanie było również o takiej samej pojemności. Pomimo intensywnego szczypania (że aż łzy napływają do oczu) lubię go. Jest to moje 2 opakowanie 500 ml (+ jedno 200/250 ml). Kupię ponownie, jednak obecnie czekam na promocję, ponieważ uważam, że 17 zł to trochę za dużo, szczególnie ze względu na to, że co jakiś czas można go zdobyć taniej.

Sachol Fresh - Płyn do płukania ust (200 ml) - recenzję możecie przeczytać TUTAJ


Scholl, Krem zmiękczający twardą skórę stóp (75 ml) - na czas wakacji odstawiłam go (oh God, why?), później znowu do niego wróciłam. Bardzo go polubiłam, naprawdę działa. Obecnie mam zamiar wypróbować coś innego za nieco niższą cenę, jeżeli nie znajdę nic lepszego (lub równie dobrego) to do niego wrócę. Recenzja do przeczytania TUTAJ.

Eveline, Serum intensywnie wyszczuplająco-ujędrniające (400 ml) - recenzja do przeczytania TUTAJ. Nie kupię ponownie, ponieważ rozcięcie opakowania było dość trudne i nie chce kolejny raz się z nim siłować. Kupię sprawdzoną wersję w tubce.


Black Onyx, Pure One (100 ml) - perfumy robione na wzór CK "ONE". To już moje któreś opakowanie z kolei (bodajże 2). Lubię, jak za taką cenę warte uwagi.

Avon, roletka Incandessence (9 ml) - wielbię! Zużyłam już dwie, trzecia jest obecnie w użyciu. Niestety nie jest wydajna, dlatego też nawet 7,90 zł nie wydaje mi się odpowiednią ceną. Wiem jednak, że po zużyciu obecnej kupię kolejną.

Nivea, Antyperspirant w kulce invisible (50 ml) - To już moja x kulka z tej serii. Nie pozostawia białych ani żółtych śladów na ubraniach, jednak zapach mi się trochę przejadł. Obecnie używam kulki z kwiatem lotosu.


Head&Shoulders, przeciwłupieżowy szampon do włosów (400 ml) - kolejny kosmetyk, który używam od dłuższego czasu. Niestety przez moją łuszczącą się i swędzącą skórę głowy jestem ograniczona jeżeli chodzi o wybór szamponów. Ten jest dobry, jednak nie na dłuższą metę. Przykładowo: przy używaniu szamponu x pojawia mi się łuszczący się naskórek, używam H&S i problem znika, przy używaniu go non stop nie do końca się sprawdza, ponieważ ostatnio znowu zauważyłam swędzenie. Niestety nie mam czasu na wizyty u lekarza, jednak chyba w końcu będę musiała się wybrać, ponieważ chciałabym wiedzieć co te swędzenie powoduje. Obecnie kończę jedno z opakowań H&S i z pewnością kupię następne.

L'oreal Preference, odżywka podkreślająca kolor (54 ml) - lubię, lubię, lubię. :) Ta odżywka dodawana jest do farb do włosów z L'oreal. Podoba mi się ich zapach, przy jej spłukiwaniu włosy są miękkie, gładkie, lśniące i sypkie.


Nailty, zmywacz do paznokci (200 ml) - zdecydowany plus za duże opakowanie i dość niską cenę (wcześniej do kupienia w Biedronce, obecnie do kupienia zmywacz do paznokci z pompką), jednak zapach mi się nie spodobał :) Zbyt rzadko i w zbyt dużych odstępach go używałam, także nie jestem w stanie stwierdzić czy nie chroni płytkę paznokcia. Podejrzewam, że tak nie było.

Rival de Loop, maseczka rozświetlająca - recenzja do przeczytania TUTAJ.

Niestety zapomniałam o wykończonym peelingu z czarną porzeczką z Joanny, więc zdjęcie zapożyczyłam ze strony bajgla.pl.


Peeling nie jest drogi, bardzo ładnie pachnie i starcza na dość długo. Niestety przy dużym problemie z suchymi skórkami może sobie ze wszystkimi nie poradzić. Z tego co się orientuję podniesiono trochę cenę tych peelingów, jednak nawet te 5 zł na 2-3 miesiące według mnie nie jest dużym wydatkiem.

Uf, na szczęście to już koniec, mam nadzieję, że przynajmniej część z was dotarła do końca.
Używałyście któregoś z tych produktów?
Pochwalcie się ile udało wam się zużyć w tym miesiącu :)

Buziaki!

środa, 28 listopada 2012

Krem - Ziaja

Cześć dziewczyny i chłopacy :)
Koniec tygodnia zbliża się w szybkim tempie. Jeszcze tylko 2 dni i upragniony weekend! :) Macie jakieś plany na ostatki?

Dzisiaj krótka recenzja na temat kremu oliwkowego z Ziaji do cery suchej i normalnej. Jak zobaczycie na jednym ze zdjęć zużycie nie jest zbyt duże z dwóch powodów: krem jest bardzo wydajny i według mnie nie jest to kosmetyk, który musiałam używać przez kilka tygodni/miesięcy regularnie by móc się wypowiedzieć na jego temat. Wybaczcie za jakość zdjęć, jednak z powodu niezbyt dobrej pogody i światła dziennego musiałam używać lampy błyskowej, co niezbyt korzystnie wpłynęło na wygląd kosmetyku.



Cena: ok. 4-5 zł
Opakowanie: 50 ml
Dostępność: dobra - drogerie, supermarkety, apteki

Opis producenta:

Zawartość opakowania:


Pierwszą rzeczą jaka skusiła mnie do jego zakupy była w miarę dobra oferta na wizażu. Początkowo chciałam używać tego kremu do pielęgnacji twarzy (nakładanie kosmetyku na noc), jednak po kilku próbach przestałam go stosować ze względu na to, że jest potwornie tłusty i bałam się jak moja mieszana skóra  na niego zareaguje. Obecnie stosuję go od czasu do czasu na dłonie, stopy lub inne miejsca na ciele, twarz jednak omijam i bardzo rzadko go wklepuję w to miejsce. Krem ma bardzo ładny, oliwkowy (nie chemiczny) zapach, który bardzo mi przypadł do gustu. Ma jednak bardzo zbitą konsystencję, co nie do końca mi odpowiada. Trochę jestem na siebie zła że wzięłam się za niego, ponieważ teraz myślę, że mogłam wypróbować lekką formułę. Niestety człowiek jest mądry szczególnie po fakcie. Cóż, prawdopodobnie go zużyję, jednak nie uważam, że jest to jakiś 'must have'.

A wy, macie ten krem?
Do jakich części ciała go stosujecie?

Buziaki :)