piątek, 4 stycznia 2013

Denko - GRUDZIEŃ

Cześć kochani :)

Niestety musiałam ostatnio sobie odpuścić pisanie postów, ponieważ zbliża się koniec półrocza i w związku z tym jestem zmuszona siedzieć dłużej przy książkach niż na blogspocie. Na szczęście już niedługo nadejdą upragnione ferie i będzie czas na nieco dłuższą chwilę odpoczynku niż 3 dniowy weekend. :)
Dzisiaj pokażę wam jakie produkty udało mi się zużyć w grudniu. Z góry przepraszam za jakość wykonywanych zdjęć, jednak były one robione na szybko z rana, tuż przed wyjściem z domu. Niestety po południu nie mam możliwości robienia zdjęć w świetle dziennym, ponieważ jest już ciemno. Koniec usprawiedliwiania się, do rzeczy:


Colgate, MaxWhite ONE active pasta do zębów - wybielenia (nawet minimalnego) nie zauważyłam. Kupiłam z powodu dość niskiej ceny, gdy można było ją kupić w Biedronce. Nie kupię ponownie.

EVELINE, Superskoncentrowane serum modelujące do biustu - używałam go regularnie rok temu i faktycznie nieco podniósł biust, gdy jednak w grudniu przyszła pora na jego wykończenie nie robił nic, więc mam mieszane uczucia. Nie wiem czy kupię ponownie.

BeBeauty, Wygładzające mleczko łagodzące do demakijażu twarzy i oczu - nigdy żaden micel, mleczko do demakijażu oraz inne płyny dwufazowe nie sprawiły, że pod oczami nie było efektu pandy. Najwidoczniej w moim zmywaniu makijażu jest to niemożliwe, jednak już się z tym oswoiłam. Dość dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia oczu, nie uczula. Z racji tego, że podpasował mi niesamowicie micel z BeBeauty nie wiem czy kupię to mleczko ponownie. Recenzja TUTAJ.


Garnier, Regenerujący krem do rąk suchych i zniszczonych - co prawda nie jestem posiadaczką tego typu rąk, jednak w moim przypadku krem spisał się w 100%. Piękny zapach, dobre nawilżenie, przy regularnym stosowaniu skóra jest wygładzona. Bardzo go polubiłam i jeżeli chodzi o kremy do rąk jest to mój obecny faworyt. Kupię ponownie. Recenzja TUTAJ.

Garnier, Czysta skóra 3w1 - dobrze oczyszcza twarz, jednak ma dość słabe drobinki peelingujące i w tym celu według mnie się nie nadaje. W roli maseczki sprawdza się całkiem nieźle, reguluje nadmiar sebum. Wydaje mi się jednak, że na dłuższą metę może lekko wysuszać skórę, na co niestety nie mogę sobie pozwolić, więc dalej szukam ideału w tej kategorii. Nie wiem czy kupię ponownie.

Neutrogena, Intensywnie regenerująca emulsja do ciała - jeżeli chodzi o suche łokcie jest to mój zdecydowany must have. Po kilku użyciach skóra jest wygładzona, miękka. Nie ma lejącej konsystencji oraz przyjemnie pachnie. Zdecydowanie kupię ponownie. Recenzja TUTAJ.


Dove, Antyperspirant w sprayu - ma bardzo ładny zapach, który utrzymuje się na skórze dość długo. Niestety trzeba aplikować go uważnie, ponieważ lubi robić białe plamy zarówno na ubraniu jak i na ciele. Kolejną wadą jest fakt, że niestety nie jest zbyt wydajny, więc 11 zł robi się dość sporym wydatkiem. Na promocji (ok. 7-8 zł) kupię ponownie.

Luxure, Perfumy - początkowo zapach był dość ładny, jednak po kilku użyciach znudził mi się i w końcu zaczął mi przeszkadzać. Zapachy są kwestią indywidualną, jednak na ten się już nie skuszę.



Bath powder, Puder do kąpieli - ma bardzo przyjemny zapach, jednak po wsypaniu go do wanny niestety się nie pieni i zapach ulatnia się w bardzo szybkim tempie. Nie kupię ponownie.

Perfecta, Maseczka odżywcza słodkie migdały i miód - bubel, bubel, bubel. Podobno jest przeznaczony do skóry suchej, to ciekawe dlaczego po jej zmyciu na mojej twarzy pojawiło się co najmniej 2 razy więcej suchych skórek? Nie kupię ponownie.

Vollare, Tusze do rzęs - zarówno jeden jak i drugi posiada silikonową szczoteczkę. Pięknie podkreślają rzęsy (szczególnie w połączeniu fioletowy tusz + niebieski, nie odwrotnie), odpowiednio je wydłużają i pogrubiają. Dodatkowy plus za niską cenę. Niestety wersja fioletowa chyba została wycofana :(, więc niebieski z pewnością jeszcze kupię (a w sumie już kupiłam). Kolejny raz również kupię ponownie.


The Secret Soap Story, Wyszczuplające masełko do ciała - lubię je między ze względu na zapach oraz dobre nawilżenie, jednak dość wysoka cena (45zł/200ml) robi swoje. Nie wiem czy kupię ponownie. Recenzja TUTAJ.

L'oreal, Odżywka wzmacniająca kolor - jest dołączana do farb L'oreala, zużyłam już kilka dobrych tubek i nie znudziła mi się. Bardzo ją sobie cenę, między innymi za to, że po jej użyciu włosy są niesamowicie gładkie przy spłukiwaniu oraz sypkie. Kolejna tubka już poszła w ruch :). Lubię również farbę z tej firmy do której jest dołączana odżywka. Kupię ponownie.

A wy, ile rzeczy zużyłyście w grudniu?
Może używałyście któregoś z tych kosmetyków?

Buziaki!

wtorek, 1 stycznia 2013

The secret soap store - wyszczuplające masło do ciała

Cześć kochani :)

Wczoraj wybiło 10,000 wyświetleń bloga. Serdecznie wam za to dziękuję, to idealna motywacja do dalszego blogowania! :-)
Jakiś czas temu dzięki uprzejmości portalu Uroda i Zdrowie otrzymałam do testów żurawinowe masło do ciała o pojemności 50 ml.


Kosmetyk jest zamknięty w małym, zgrabnym słoiczku z przezroczystym denkiem, dzięki czemu mamy oko na to, ile produktu ubyło z opakowania. Z tyłu widnieje naklejka ze składem.


Dużym plusem jest fakt, że nie ma w swoim składzie parafiny, która mogłaby zapychać skórę.


Konsystencję określiłabym raczej jako średnią. Nie 'ucieka' z ciała po nałożeniu, z drugiej strony nie jest również aż tak treściwe jak masełka z TBS.


Po rozsmarowaniu skóra jest miękka w dotyku, wygładzona oraz nie lepi się, co jest jednym z największych plusów tego kosmetyku zaraz po pięknym zapachu, który po kilku godzinach po nałożeniu masełka ulatnia się. Dodatkowy plus za to, że się nie roluje na skórze, nawet wtedy, gdy nałożymy go zbyt dużo.



Produkt ma nam zapewnić działanie wyszczuplające, antycellulitowe oraz nawilżające. Trudno powiedzieć jak sprawdził się w pierwszych dwóch kwestiach, ponieważ wymaga to bardzo dokładnej obserwacji (choć przyznam, że cellulitu mi nie przybyło), jednak bardzo dobrze nawilża. Przy regularnym stosowaniu skóra jest miękka oraz gładka. 50 ml masełka starczyło mi na 3 tygodnie smarowania nóg, pośladków oraz od czasu do czasu brzucha.
Pełnowymiarowa wersja jest to 200 ml za 45 zł. Jest to dość dużo, jednak przyznam szczerze, że nigdy nie zakochałam się aż tak w zapachu masła do ciała (który pachnie tak naturalnie). Pod tym względem jest dla mnie fenomenem. Całkiem możliwe, że go sobie sprawię za jakiś czas. Oby w tym czasie była jakaś promocja :)
Na koniec jeden mały minus dotyczący opakowania, otóż naklejka po kilkukrotnym otwieraniu i zamykaniu opakowania zaczyna się odklejać, co mi się osobiście nie spodobało. Reszta bez zarzutów :)

Używałyście kosmetyków firmy The Secret Soap Store?
Jakie są wasze odczucia po kontakcie z ich produktami?

Buziaki :)