poniedziałek, 23 grudnia 2013

Krem na dzień i na noc - Lirene

Cześć kochane :)

Przyszła pora na kolejną recenzję jednego z kosmetyków Lirene. Wybór padł na multifunkcyjny krem na dzień. :)
























Krem jest szczelnie zapakowany w folię, po otworzeniu pudełka napotykamy dodatkową "przeszkodę" w postaci sreberka, które dodatkowo daje nam świadomość, że faktycznie nikt owego kosmetyku przed nami nie wypróbował. ;-)



















Zacznę od tego, że moja skóra jest mieszana w kierunku tłustej w strefie T. Od czasu do czasu na mojej twarzy pojawiają się wypryski, jednak na szczęście nie jest to aż tak wielkie utrapienie jak kilka lat temu.
Krem jest przeznaczony do wszystkich typów cery, co jest dodatkowym atutem dla osób, które nie są do końca pewne jeżeli chodzi o ich typ cery. Oto kilka słów od producenta:























Jedną z najbardziej istotnych rzeczy, którą krem robić powinien jest nawilżenie, które zdecydowanie przydaje się w okresie zimowym, kiedy narażamy skórę na wyjątkowy dyskomfort, m.in. przebywanie na mrozie i następnie wchodzenie do klimatyzowanego pomieszczenia. Po nałożeniu kremu skóra jest miękka, przyjemna w dotyku oraz nie 'lepi' się. Bez problemów można na niego nakładać makijaż już po kilku minutach aplikacji. Mojej skóry co prawda nie matuje, jednak używam matującego pudru, więc nie jest to dla mnie duży minus. Nie zauważyłam, żeby krem powodował szybsze świecenie się skóry ani tego, żeby przedłużał świeżość makijażu. Ten aspekt pozostał bez zmian.
Kosmetyk posiada SPF 10, co również postrzegam jako plus. Dodatkowym atutem jest fakt, że krem niesamowicie przyjemnie pachnie. Nie jest to duszący zapach, zdecydowanie umila on aplikację po porannej (nie koniecznie miłej) pobudce.

Teraz przyszła pora na (teoretycznie) mniej przyjemną część, czyli wady.

Jako, że używałam (i wciąż używam) kremu w okresie zimowym myślę, że kosmetyk zbyt słabo nawilża. Mimo wszystko nie zapchał mnie (jako jeden z niewielu!), więc najprawdopodobniej przebrnę zimę z innym kremem a ten zostawię sobie na nieco cieplejszy okres.

Cena kremu to ok. 15 zł za 50 ml.
Polecam z czystym sumieniem :)

środa, 11 grudnia 2013

Krem BB - Lirene

Witam was kochane bardzo serdecznie :)

Nie wierzę, że nie napisałam tutaj nic od prawie dwóch miesięcy. Czuję się z tym lekko mówiąc dziwnie, jednak nauka oraz w większym stopniu lenistwo wzięły górę - przyznaję się bez bicia. Co jakiś czas przeglądałam wasze blogi, filmiki moich ulubionych vlogerek śledziłam na bieżąco. Dłuższa przerwa najwidoczniej była mi potrzebna. Wracam na bloga z podkulonym ogonem z nadzieją, że chociaż część z was będzie tu zaglądała :)

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości Maliniarki otrzymałam do testów zestaw kosmetyków Lirene, w którego skład wchodzi multifunkcyjny: krem BB, krem na dzień oraz na noc. Mimo tego, że odpuściłam sobie pisanie na blogu nie traciłam czasu i sumiennie testowałam otrzymane produkty. W dzisiejszej notce opowiem wam kilka słów na temat multifunkcyjnego kremu BB.


Pojemność: 40 ml
Cena: ok. 20 zł
Dla kogo?: Każdy typ cery.
Dostępność: DN, Rossmann
Inne: WIZAŻ


Krem BB zamknięty jest w 30 ml tubce, przez co produkt się nie marnuje i możemy go wykorzystać do końca. Ma bardzo przyjemny zapach, który jest porównywalny do kremu na dzień i na noc z tej serii o których napiszę wam w najbliższym czasie.

Kosmetyk ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Dobrze wtapia się w skórę, jednak na całkowite wyschnięcie na twarzy trzeba chwilkę poczekać. Według producenta po nałożeniu kremu BB skóra jest matowa, według mnie jest to satynowe wykończenie/półmat. W miejscach najbardziej narażonych na świecenie się (czoło, policzki, broda) przyprószenie skóry pudrem jak najbardziej wskazane. :-)

Produkt utrzymuje się na skórze przez jakieś 3-4 godziny, nie tworzy efektu maski. Niestety świecę się po tym kosmetyku dość szybko, dlatego też nie polecałabym tego kremu dla osób ze skórą mieszaną w kierunku tłustej. Krycie określiłabym jako słabe, podejrzewam że osoby z niedoskonałościami nie byłyby zadowolone. Przed jego użyciem radziłabym nałożyć porządny krem nawilżający, ponieważ niestety lubi podkreślać suche skórki. W moim przypadku nie obędzie się również bez odpowiedniego korektora pod krem BB, który zakryje naczynka na policzkach oraz na nosie. 

Nie określiłabym tego kosmetyku jako bubel, ponieważ mnie nie zapchał, jednak ma więcej minusów niż plusów. Niestety bladolice dziewczyny raczej nie będą zadowolone - krem BB jest dostępny w tylko jednym odcieniu, który dla takich bladziochów jak ja w okresie zimowym niestety się nie nadaje, w dodatku trochę ciemnieje na twarzy. Może spróbuję go mieszać z jednym z podkładów. 



















Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad kupnem jakiegoś koreańskiego kremu BB, ponieważ zarówno ten jak i krem BB z Bourjois w kompakcie nie do końca spełnił moje oczekiwania.

A jakie wy macie doświadczenie z kremami BB?
Czekam na wasze odpowiedzi :)

Buziaki!

poniedziałek, 14 października 2013

Wolf power?

Cześć kochane :)

Zapewne większość większość osób uczęszczających do gimnazjów jak i szkół średnich ma dzisiaj wolne, przez co z 2 dni zrobiły się 3 dni błogiego lenistwa. Zaraz.. lenistwa? Cóż, po części z pewnością tak, jednak nie do końca. Zdążyłam doczytać lekturę oraz zajrzeć do książek; tak, wiem, sama się sobie dziwię :P
Starczyło mi czasu również na małe zakupy, które sobie ostatnio odpuszczałam. Doszłam jednak do wniosku, że nie mam w czym chodzić i muszę kupić coś nowego. Niestety nie mam zdjęcia kupionej przeze mnie parki, ponieważ potrzebuje kilku poprawek i jest w dobrych rękach, za kilka dni dostanę ją z powrotem.



Chodziłam obok tych bluzek dobre kilka minut zanim zdecydowałam się na przymierzenie :)
Okazały się strzałem w 10, co prawda są trochę przyduże, jednak i tak je lubię; obie mają dłuższy tył. Kupione w Butiku.


Buty kupiłam już jakiś czas temu. Na początku strasznie mnie obcierały i uciskały, teraz jest już lepiej :)
Nie zakładam ich jednak na zbyt długie spacery np. po mieście. Kupione w CCC.


Będąc w DN zatrzymałam się przy szafie My Secret i gdy zobaczyłam ten piasek wiedziałam, że musi być mój :P Zobaczymy jak będzie z jego trwałością :)

Niestety w najbliższym czasie mam szlaban na kosmetyki oraz ubrania. No, może prócz zaplanowanego przeze mnie już od dawna jakiegoś cieplejszego sweterka.. :D

Kupiłyście ostatnio coś ciekawego czy oszczędzacie?

Ściskam was,
buziaki!

środa, 9 października 2013

Nowości :)

Hej kochane :)

Dzisiaj króciutki post o tym, co kupiłam ostatnimi czasy. Na szczęście we wrześniu oraz na początku października ograniczyłam się z zakupami kosmetycznymi i mam nadzieję, że dotrwam w tym jak najdłużej. :)
Cel jest słuszny - zbieram na samochód i mam nadzieję, że w przyszłe wakacje będę niezależna pod względem przemieszczania się po mieście i poza nim.



Dzięki uprzejmości Kasi mam możliwość przetestowania kremu BB oraz kremu na dzień i na noc. Od kilku dni używam kremów na dzień i na noc, za jakiś czas możecie spodziewać się recenzji :)

Tradycyjnie zaopatrzyłam się w zapas korektorów z Golden Rose. Jako, że moja mama jakiś czas temu bardzo często używała szamponu Babydream, również musiałam go kupić, ponieważ mycie pędzli szamponem z SLS-ami to nie jest dobre rozwiązanie.
Jakiś czas temu chciałam kupić lakier z miss sporty w kolorze 490 i w końcu na niego trafiłam :)
Co do maski z Alterry - zaraz po odżywce dołączanej do farby z L'oreala jest moim ulubieńcem. Co prawda miałam w szafce jeszcze jedno nie zaczęte opakowanie, jednak będąc w Rossmannie trafiłam na promocję, więc żal było nie skorzystać.

A wy, kupiłyście coś w ostatnim czasie czy oszczędzacie?
Buziaki!

piątek, 27 września 2013

50 faktów o mnie

Cześć kochane :)

Jako, że ostatnio nie kupuję niczego nowego i rozładował mi się aparat recenzji dzisiaj nie będzie. :P
Od jakiegoś czasu jest dość głośno o tym TAGu - zarówno na YT jak i na blogspocie, dlatego też postanowiłam również zdradzić wam kilka (mniejszych i większych) sekretów :))

Zaczynamy:

1. W dzieciństwie bardzo lubiłam 'pozować' do zdjęć, z wiekiem przestało mi się to podobać i obecnie unikam aparatu jak ognia.
2. Bardzo lubię podróżować.
3. Szybko przywiązuję się do ludzi...
4. ... ale mimo wszystko jestem dość nieufna.
5. Lubię uczyć się języków, jednak mam trudności z trwałym zapamiętaniem zasad gramatyki oraz z większością słownictwa.
6. Kilka lat temu jechałam autobusem bez biletu, ponieważ w pobliskim kiosku nie mogłam ich kupić a bardzo się śpieszyłam. Stres był ogromny i nigdy więcej mi się to nie zdarzyło - staram się mieć 1 lub 2 bilety w zapasie.
7. Mam słomiany zapał.
8. Miałam raz złamaną rękę (w wieku przedszkolnym) oraz skręconą kostkę.
9. Od kilku lat moimi ulubionymi perfumami są CK ONE.
10. Mam tatuaż na nadgarstku, napis wiąże się z moim charakterem oraz tym, że zbyt szybko się poddaję oraz ulegam emocjom.
11. Uwielbiam słodycze, jednak staram się je ograniczać - z różnym skutkiem.
12. Zdałam egzamin na prawo jazdy (nowe zasady) za pierwszym razem, zarówno teorię jak i praktykę.
13. Od kilku dobrych lat moim ulubionym kolorem jest fiolet.
14. Mam pięcioletniego psa (mieszankę Shih Tzu + Yorka) oraz rybki.
15. Jest to pierwszy blog, który prowadzę tak długo i udzielam się na nim w miarę możliwości regularnie.
16. Wolę oglądać horrory niż np. komedie romantyczne.
17. Rzadko chodzę do kina.
18. Będąc za granicą ciężko jest mi się przemóc by mówić do kogoś w innym języku, mimo, że jako tako to potrafię.
19. Szybko się denerwuję.
20. Lubię czytać książki, w szczególności literaturę kobiecą, jednak w czasie roku szkolnego nie mam na to zbyt dużo czasu (i chęci).
21. Jestem jedynaczką.
22. W tym roku ukończyłam kurs na wychowawcę kolonijnego.
23. W przyszłości chciałabym pracować jako rezydent a w późniejszym czasie w biurze podróży.
24. W swojej skromnej kolekcji mam ponad 25 par butów.
25. Chciałabym nauczyć się grać na konsolecie.
26. Moje zdolności muzyczne są niemalże zerowe, chyba, że zagranie na keyboardzie cichej nocy się liczy :P
27. Nie znoszę biegać.
28. Kiedyś byłam bardzo nieśmiałą osobą w stosunku do nowych ludzi, z wiekiem jednak mam z tym coraz mniejszy problem.
29. Bardzo często zmieniam telefony, ponieważ szybko mi się nudzą.
30. Nie lubię spóźnialstwa i sama staram się być na czas.
31. Jestem świeczkomaniaczką.
32. W podstawówce przez 3 lata chodziłam na basen i na koniec uzyskałam kartę pływacką.
33. Kraje w których byłam to: Litwa, Słowacja, Belgia, Tunezja oraz Egipt.
34. Moim marzeniem jest m.in. zobaczenie Wielkiej Rafy Koralowej u wybrzeży Australii.
35. Jestem osobą tolerancyjną, kolor skóry, wyznanie oraz wygląd nie ma dla mnie większego znaczenia.
36. Muzyka towarzyszy mi każdego dnia i gdy zapomnę słuchawek gdy gdzieś wychodzę to ogarnia mnie wściekłość.
37. Nie przepadam za dziećmi.
38. Mimo wielu prób oraz obejrzeniu wielu filmików na youtubie nie jestem w stanie rozcierać granicy pomiędzy cieniami, w związku z tym pomimo posiadania 3 palet bardzo rzadko ich używam.
39. Dość często zdarza mi się coś gdzieś zostawić a później nie mogę tego znaleźć.
40. Nie przepadam za sportami.
41. Mój rozmiar buta to 36 (buty zimowe) oraz 37.
42. Bardzo lubię spacery.
43. Od kilku dobrych lat prostuję włosy, ponieważ fale mi nie odpowiadają.
44. Będąc mała podobno lubiłam bawić się (z) żabami.
45. Bardzo lubię zbierać grzyby, gorzej z ich jedzeniem :)
46. Nie lubię wymyślania i przekazywania kłamstwa innym w celu zaszkodzeniu drugiej osobie.
47. Noszę okulary korekcyjne.
48. Kilka lat temu miałam usuwane dwa górne kły.
49. Dzień zaczynam od kawy z dużą ilością mleka oraz fruktozy.
50. Gdy byłam mała wzięłam szminkę cioci i wymazałam nią wszystkie szafki w kuchni. Jak widać zamiłowanie do kosmetyków i makijażu mam we krwi. :P

Przyznam szczerze, że napisanie 50 punktów wcale nie było aż takie łatwe.

Czekam w komentarzach na to aż wy powiecie coś o sobie :)
Buziaki, miłego weekendu!

niedziela, 22 września 2013

O tatuażu słów kilka

Cześć kochane :)

Zgodnie z obietnicą jaką złożyłam na fb - wracam. Mam nadzieję, że nie zniknę znowu na tak długo, jednak nie do końca mam na to wpływ, choć nie ukrywam, że po części stało się tak z powodu lenistwa.

Pod koniec maja na moim blogu pojawił się post o tatuażu który zrobiłam. Dostałam od was kilka pytań na ten temat i pomyślałam, że mogłabym napisać krótki post na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie z was będą zainteresowane czytaniem o tym, dlatego też będzie to raczej tylko jeden taki post na moim blogu (chyba, że zdecyduję się na drugi tatuaż w innym studiu i zrobię coś w rodzaju porównania).

1. Jestem zdecydowana na tatuaż, mam wybrany wzór oraz miejsce na ciele gdzie chcę by został wykonany. Jakie studio wybrać?

Ważne by wybrane przez Ciebie studio było prowadzone w odpowiednich warunkach. Higiena pracy w tym wypadku jest bardzo ważna, dlatego też dobrze jest zrobić ogólne rozeznanie wśród kilku studiów. Mowa tu między innymi o rozmowie z osobą, która się w tym specjalizuje. Warto ją zapytać o to, jak długo wykonuje tatuaże oraz poprosić o portfolio wykonanych prac (chyba, że dane studio posiada swoją stronę internetową - wtedy możesz to przejrzeć na spokojnie w domu).

2. Czy wykonanie tatuażu boli? Ile trwa jego wykonanie?

To zależy od tego jaki próg bólu ma dana osoba oraz miejsce, w którym tatuaż ma być wykonany. Podobno najbardziej bolącymi miejscami na wykonywanie tatuażu są m.in. żebra oraz za uchem. W moim przypadku nie było to bolesne (tatuaż na nadgarstku).
Czas wykonania tatuażu zależy od jego wielkości. Wykonanie mojego tatuażu trwało około 15 minut (żartowałam z koleżanką, że więcej trwało przygotowanie miejsca, tuszu oraz narzędzi).

3. Cena

To również zależy od jego wielkości. Im więcej włożonej pracy i zużytego tuszu tym cena będzie wyższa. Ja za swój napis zapłaciłam 100 zł. Czy to dużo? Przyznam szczerze, że nie wiem, jednak nie chciałam oszczędzać w tej kwestii - tatuaż ma być wykonany przez profesjonalistę w odpowiednich warunkach. W końcu zostaje na całe życie :)

4. Pielęgnacja świeżego tatuażu

Przed zrobieniem tatuażu lub tuż po jego wykonaniu należy zaopatrzyć się w preparat do przemywania tatuażu (najlepiej coś delikatnego w celu uniknięcia podrażnień - w moim przypadku był to Biały Jeleń; nie należy używać mydeł perfumowanych), maść ochronną (Bepanthen lub Alantan+) oraz ręcznik papierowy.

5. Higiena

Ja folię ochronną zdjęłam 4 godziny po wykonaniu tatuażu. Następnym krokiem było umycie tatuażu zimną wodą oraz mydłem (należy pamiętać by trzymać go pod wodą przez krótki okres czasu by tatuaż nie przemókł). Później osuszamy tatuaż ręcznikiem papierowym sposobem wklepywania (nie tarcia). Kolejnym krokiem jest nałożenie maści. Ważne jest to, żeby była to bardzo cienka warstwa, ponieważ zbyt duża ilość maści może powodować potówki. Przez następne dni tatuaż przemywałam 2-3 razy dziennie (+ nałożenie maści po każdym - również krótkotrwałym kontakcie z wodą).
Do czasu wygojenia tatuażu nie wolno go moczyć; należy zrezygnować z wizyty na basenie oraz kąpieli w wannie. Przed wzięciem prysznica należy potraktować tatuaż grubszą warstwą maści. Przez okres 1,5 miesiąca należy odpuścić sobie również solarium, saunę, nie wystawiać tatuażu na słońce oraz promienie UV - grozi to jego wyblaknięciem. Noszone ubrania nie powinny obcierać gojącego się miejsca; należy również zrezygnować z uprawiania sportów kontaktowych oraz wizyty w siłowni.

6. Pielęgnacja w przyszłości

Po całkowitym wygojeniu oraz odbudowaniu się wierzchniej warstwy naskórka możecie zaopatrzyć się w olejek migdałowy, który wpływa na elastyczność oraz wzmacnia lipidową barierę ochronną skóry.

Warto również pamiętać o tym by przez pierwsze 3 dni po wykonaniu tatuażu nie należy spożywać alkoholu oraz kawy, która wpływa na krzepliwość krwi.

Na koniec zdjęcia tatuażu (1 dzień po zrobieniu oraz prawie 4 miesiące po wykonaniu):




Mam nadzieję, że chociaż część waszych wątpliwości została rozwiana.
Dla posiadaczek tatuaży: czy wasze metody pokrywały się z moimi?

Buziaki, miłej niedzieli! :)
M.

niedziela, 1 września 2013

Trochę marudzenia + sierpniowe denko :)

Cześć kochane :)

Nie było mnie tutaj ponad tydzień i przyznam szczerze, że czas ostatnio ucieka mi przez palce. Przez ostatni czas "zapuściłam się" i walczę ze zbędnymi kilogramami w postaci ćwiczeń oraz w miarę zdrowych posiłków. Do tego dostaję okropnego lenia na myśl o powrocie do szkoły. Podsumowując, zbyt miło nie jest ale mam nadzieję, że będę wytrwała zarówno w ćwiczeniach, odstawianiu pustych kalorii oraz w systematycznej nauce.
Koniec smutków na dzisiaj. :) Kolejny miesiąc już za nami więc pora na kolejne denko. Zapraszam :)


1. Olej rycynowy - kupiłam go z myślą o rzęsach, jednak ostatecznie zużyłam go do włosów (maska z Alterry + olejek). Czy są jakieś efekty? Trudno mi to stwierdzić, ponieważ niestety nie używałam go regularnie.
2. Pharmaceris, Multikojący krem do skóry tłustej, mieszanej i wrażliwej & Multikojący krem do skóry suchej - obie próbki dostałam podczas wizyty u dermatologa. Ostatecznie pełnowymiarowe opakowanie kupiłam do skóry tłustej. Zobaczymy jak się sprawdzi :)


3. BeBeauty, Płyn micelarny - ulubieniec od dłuższego czasu. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia oczu.

4. Avon, Tonik do twarzy - co prawda go nie zużyłam, jednak doszłam do wniosku, że pora się z nim pożegnać (m.in. ze względu na termin przydatności który już dawno upłynął). Niesamowicie śmierdzi alkoholem i nie wyobrażam sobie używania go.

5. Beauty face, Płatki kolagenowe pod oczy - recenzja do przeczytania TUTAJ.

6. BeBeauty, Chusteczki do demakijażu - bardzo przydatne m.in. na wyjazdach. Są dobrze nasączone, nieźle zmywają makijaż jednocześnie nie podrażniając skóry oraz oczu.

7. Chusteczki odświeżające - w upały sprawdziły się nieźle :) stosowałam je również do zmywania podkładu z Revlonu z wierzchniej strony dłoni i przyznam szczerze, że świetnie go zmywały.


8. Golden Rose, Korektor w pisaku - dziwię się, że aż 3 z nich wykończyłam w przeciągu jednego miesiąca :P. Dobrze kryje zaczerwienienia, niestety jednak z wydajnością jest dość kiepsko.

9. Nivea, Pomadka vitamin shake - moja ulubiona :) Daje delikatny kolor ustom, starcza na dość długo i nie jest droga. Niedługo muszę zaopatrzyć się w kolejne opakowanie.

11. BeBeauty, Żel pod prysznic - uwielbiam! Ma piękny zapach, który zdecydowanie kojarzy się z wakacjami. Posiada drobinki, które wygładzają skórę. Idealny na rozpoczęcie dnia, momentalnie pobudza zmysły.

12. Dove, Antyperspirant - może pod względem zapachu nie jest idealny, jednak bardzo dobrze chroni przed wysokimi temperaturami, nawet przez cały dzień. Należy uważać na sposób w jaki się go aplikuje na skórę, ponieważ może zostawiać białe plamy na ubraniach.

13. Biały jeleń, Mydło w płynie - kupiłam je w celu przemywania tatuażu. Bardzo delikatne, w żaden sposób nie podrażniło mojej skóry. Używałam go również do mycia rąk i również był ok. Dla posiadaczy dopiero co zrobionych tatuaży serdecznie polecam.

14. Intimea, Emulsja do higieny intymnej - przyznam szczerze, że nie wiem co mam sądzić o tym produkcie. Trudno mi stwierdzić czy jest dobry. Używam go ze względu na dobrą dostępność i niską cenę.

15. Oriflame, Odżywka do włosów - ma bardzo ładny zapach i w sumie to skusiło mnie do jej zakupu. Wydaje mi się, że przetłuszczała włosy więc zużyłam ją do depilacji i w tym spisała się na medal. Gładkie nogi gwarantowane!

16. L'oreal, Farba do włosów P78 - mówiłam o niej w poprzednim poście (TUTAJ).



17. Pantene, 2 minutowa maska głęboko regenerująca - moje włosy się z nią nie polubiły. Dodatkowo (nie wiem dlaczego) nie przepadam za tą firmą i podejrzewam, że w najbliższym czasie nic z tej firmy nie kupię.

18. Schwarzkopf, Lakier do włosów - nie skleja włosów, dość dobrze je utrwala. Zapach również mi nie przeszkadza, często można go dostać na promocji (obecnie w Auchan za 8,75?).


19. Perfumy Blue Up - od jakiegoś czasu bardzo lubię ten zapach. O wydajności nie będę nic mówić, ponieważ w moim przypadku każde perfumy bardzo szybko się kończą.

20. CK, Perfumy ONE - wisienka na torcie. :) Jeden z najpiękniejszych zapachów jakie miałam. Długo utrzymują się na skórze, niestety jednak są dość drogie dlatego też staram się w miarę możliwości używać ich oszczędnie :)

To by było na tyle.
A wam, jak poszło denko w poprzednim miesiącu?
Buziaki!

sobota, 24 sierpnia 2013

L'oreal Feria Preference - efekt na włosach

Cześć kochane :)

Przy którymś z hauli zakupowych pokazywałam wam farbę, którą już od dłuższego czasu maluję włosy. Jest to L'oreal Feria Preference P78 Pure Paprika (bardzo intensywna miedź). W dzisiejszym poście więcej zdjęć niż informacji, ponieważ czeka mnie jeszcze moja dzienna porcja ćwiczeń (m.in. na ramiona oraz na płaski brzuch z Rebeccą-Louise).

 Oto mała ściąga jak farba (najprawdopodobniej) zachowa się na poszczególnych kolorach włosów:













 Zawartość opakowania:


Skład kremu koloryzującego, utleniającego oraz odżywki:



Tak wyglądały moje włosy przed farbowaniem (poprzednio również były malowane tą farbą, jednak kolor po ponad 2 miesiącach się wypłukał, dodatkowo słońce robi swoje):


Od mniej więcej 2 lat maluję włosy tą farbą i od tego samego czasu ścinam się na boba (czasem równego, czasem asymetrycznego). Jak widać na zdjęciu powyżej dość spora ilość wierzchnich włosów jest blondem, pod spodem znajduje się brąz z domieszką rudego, który się nie wypłukał.
Poniżej małe zbliżenie dla niedowiarków :)


Tutaj zdjęcie od razu po spłukaniu farby z włosów :)


Zbliżenie włosów zrobione m.in. na odrostach, które są ciemniejsze, do tego zdjęcie zrobione pod wieczór, gdzie światło nie było zbyt korzystne. Przedostatni raz włosy malowałam w maju i efekt z ostatniego malowania jest niemalże identyczny. Na zdjęciu włosy wyglądają na jaśniejsze, ponieważ zdjęcie było robione w godzinach popołudniowych. Dla porównania:


Po wyschnięciu niektóre pasma były bardzo w jasnym odcieniu rudego ze względu na wcześniejsze rozjaśnienie włosów przez słońce. Osiągnęłam taki efekt jaki chciałam - "marchewka" na głowie :)

Bardzo lubię tę farbę, dość często można ją nabyć na promocji. Minusem jest fakt, że dość szybko wypłukuje się z włosów (jakiś tydzień, max półtora pięknego koloru, później blednie - mycie średnio co 2 dni). Przy wcześniejszych farbowaniach farba trzymała się dłużej. Szkoda, że jakość tej farby uległa pogorszeniu. Mimo wszystko i tak będę ją dalej kupować ze względu na idealny odcień.

A wy, jakimi farbami malujecie włosy?
Buziaki!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Co nowego?

Cześć kochane :)

Wakacje mijają w niemiłosiernie szybkim tempie, do tego te załamanie pogody - jest paskudnie! Dzisiaj krótki post o tym, co ostatnimi czasy udało mi się nabyć.




Golden Rose, korektor w odcieniu 02 i 04 (2x)
Perfumy Blue up
Batiste, Suchy szampon


Revlon, Podkład do skóry mieszanej i tłustej 150 Buff
Pharmaceris, Multikojący krem do skóry tłustej, mieszanej i wrażliwej
Avon, Chłodzący balsam do stóp zielona herbata

A wam co się udało kupić w ostatnim czasie?
Buziaki!

niedziela, 18 sierpnia 2013

O duńskiej piance do mycia twarzy słów kilka - DECUBAL

Cześć kochane :)

Dzisiaj post o piance do mycia twarzy którą kupiłam przed wyjazdem w góry. Ten kosmetyk wpadł przypadkowo w moje sidła za sprawą jednej z ekspedientek w aptece w której byłam. Poszłam z nastawieniem kupna pianki z Pharmaceris z serii A (po przeczytaniu kilku pochlebnych recenzji) a wyszło inaczej niż się spodziewałam. Czy był to dobry wybór? Zapraszam do czytania :) na początek krótki wstęp o marce.


Decubal jest duńską marką, która ma w swojej ofercie kosmetyki do pielęgnacji suchej, bardzo suchej i atopowej skóry. Firma oferuje zarówno coś do pielęgnacji twarzy (pianka myjąca, krem pod oczy) jak i ciała.



Pojemność: 150 ml
Cena: 17,50 zł
Dostępność: apteki, internet
Inne: Recenzje na wizażu - KLIK!


Skład:

Glycerin - nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia; wygładza, poprawia elastyczność skóry

Aqua - woda; rozpuszczalnik

Sodium Cocoamphoacetate - substancja pianotwórcza; łagodna substancja myjąca

PEG-60 Hydrogenated Castor Oil - substancja myjąca

Niacinamide (wit. B3) - nawilża i uelastycznia skórę, wygładza, poprawia koloryt; działa przeciwzapalnie, wykazuje działanie antytrądzikowe; reguluje produkcje sebum i zmniejsza pory

Sucrose Cocoate - naturalny emulgator z oleju kokosowego, bardzo dobrze tolerowany przez skórę

Allantoin - likwiduje podrażnienia i stany zapalne, przyśpiesza odnowę tkankową

Caprylyl Glycol - zapobiega wysychaniu kosmetyku; ma zdolność przechodzenia przez naskórek w głąb skóry; może być komedogenny

Bisabolol - posiada silne właściwości kojące, łagodzące i przeciwzapalne; łagodzi podrażnienia skóry, nie wywołuje alergii

Sodium Gluconate - sól sodowa, substancja chelatująca

Citric Acid - kwas cytrynowy; zwiększa trwałość kosmetyku; zmiękczacz

W przypadku 2 składników nie byłam pewna co do tego czy są to substancje bezpieczne czy akceptowalne więc zostawiłam je w spokoju. Od razu jednak widać, że większość składu (o ile nie całość?) jest przyjazna dla skóry.























Co prawda kosmetyki z pompką czasami sprawiają trudność, ponieważ się zacinają, jednak ja nie miałam z
tym problemu. Pianka bardzo fajnie zmywa makijaż, zostawia skórę czystą i odświeżoną. Co prawda na opakowaniu jest napisane że jest nawilżająca, ja jednak jakiegoś specjalnego nawilżenia na zauważyłam. Produkt nie zapchał mojej skóry i jednocześnie jej nie wysuszył. Co do wydajności to ciężko jest mi stwierdzić - do umycia całej twarzy wystarczy nam jedna pompka produktu (ja początkowo używałam jednej, obecnie dwóch pompek). Niestety opakowanie nie sprawdza się w trakcie wyjazdów - kosmetyk wylewa się (na szczęście w małym stopniu) z butelki. Podejrzewam, że nie jest również dostępny we wszystkich aptekach, więc dostępność również mogłabym uznać za mały minus.

Dziwię się, że wcześniej nie słyszałam zarówno o tej firmie jak i o kosmetykach które mają w swojej ofercie. Dzięki uprzejmości jednej z pań pracujących w aptece dostałam 2 próbki innych kosmetyków tej firmy.


To już koniec moich wywodów :)
Słyszałyście o tej firmie i o ich kosmetykach?

Ściskam!
M.

wtorek, 13 sierpnia 2013

The winner is..

Cześć kochane :)

W końcu przyszła pora na rozstrzygnięcie konkursu - rozdania :) Nie spodziewałam się, że aż tyle osób się zgłosi. Jest mi z tego powodu bardzo miło :)
Wybaczcie mi, że wyniki są dopiero dzisiaj, jednak powoli zbliża się koniec wakacji a ja staram się je wykorzystać jak najlepiej potrafię.
Poprawne odpowiedzi były dwie, ponieważ niektóre z was mogły liczyć maseczki jednej firmy x2, więc poprawnymi odpowiedziami były numerki 4 oraz 5. Z chęcią obdarowałabym wszystkie z was, jednak niestety wygrana jest tylko jedna.


Nie przedłużając, osobą która zgarnia zestaw kosmetyków jest..



Gratuluję :) Już piszę do Ciebie emaila kochana!

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie - rozdaniu. Za jakiś czas planuję kolejną niespodziankę więc bądźcie czujne ;)

Buziaki,
M!

środa, 7 sierpnia 2013

Lipcowe denko



Cześć kochane :)

Lipiec już za nami (i połowa wakacji również, niestety). Czas mija bardzo szybko, może trochę zbyt szybko? :>
Pora na denko z lipca. Co prawda jest tego niewiele ale sierpień zaczął się dobrze, zobaczymy jak będzie później :)


Lirene, Żel do mycia twarzy - mój ulubieniec od co najmniej pół roku; obecnie zdradziłam go z innym kosmetykiem o czym dowiecie się wkrótce :)
BeBeauty, Płyn micelarny - czy jest tutaj osoba, która nie zna tego płynu lub nie miała z nim styczności? Wątpię w to :) Tani i dobry, mój obecny KWC;
Eva natura, Tonik do twarzy - ma dość przyjemny zapach, nie przesusza skóry, jest wydajny; więcej o nim TUTAJ;



BingoSpa, Arganowa kuracja do włosów - ma bardzo ładny zapach ale czy coś jeszcze? Trudno mi jest to stwierdzić. Więcej informacji TUTAJ;
Perfumy no name - zapach przyjemny jednak nie na dłuższą metę; znudził mi się, może kiedyś do niego wrócę :)
Sephora, 2 próbki rozświetlającego podkładu nawilżającego - nie mam zdania :)



Luksja, Peeling do ciała - bardzo fajny produkt zwłaszcza w upały, które nas ostatnio męczą :) orzeźwia, dość przyzwoicie zdziera naskórek - lubię!;
Original Source, Żel pod prysznic - piękny orzeźwiający zapach, oryginalne opakowanie; jedyna rzecz do jakiej mogę się przyczepić to fakt, że nie jest zbyt wydajny;
Lirene, Krem regenerujący do stóp 30% urea - przy regularnym stosowaniu zmiękcza naskórek; mały minus za to, że z rana po przebudzeniu wciąż czuję film na stopach

To by było na tyle :)
Tymczasem lecę pod prysznic żeby przygotować się na kolejny upalny dzień :P
A wy, jak radzicie sobie z upałami?

Buziaki!

niedziela, 4 sierpnia 2013

Głębia koloru z Bell




Cześć kochane :)

Dzisiaj pora na kilka słów o jednym z kosmetyków firmy Bell. Zapraszam do czytania :-)


Cena: 5,99 zł
Dostępność: Biedronka, DN


Pędzelek jest zakończony czymś w stylu gąbeczki. Dla jednej osoby będzie to zaleta, dla drugiej wada - przyznam szczerze, że lepiej mi idzie nakładanie eyelinera aplikatorem z pędzelkiem, jednak ten z gąbeczką również daje radę.



Co mogę powiedzieć jeżeli chodzi o aplikację eyelinera na powiekę? Dość dobrze się rozprowadza, jednak w niektórych miejscach wymaga kilkakrotnego przejechania gąbeczką po skórze. Z zasychaniem nie ma większego problemu. Kolor jest naprawdę piękny, na początku nie wierzyłam w to, że za aż tak niską cenę można nabyć tak ładny odcień.

Zapewne większość z was jest ciekawa jak wygląda na powiece. Jako, że malowałam się dziś tym eyelinerem postanowiłam zrobić zdjęcie.


Dolna powieka: kredka do oczu z Sensique nr 8 Blueberry

Przy aplikacji eyelinera na powiekę raczej nie obędzie się bez pomalowania rzęs :) Można to jednak łatwo usunąć przy pomocy patyczka higienicznego. Małym minusem jest fakt, że mój micel z Biedronki nie do końca radzi sobie ze zmyciem tego eyelinera. Mimo wszystko bardzo go lubię i z pewnością często będzie gościł na moich powiekach :)

Używacie eyelinerów?
Preferujecie kolorową kreskę na oku czy klasyczną czerń?

Ściskam!
M.