niedziela, 14 kwietnia 2013

Moja wagowa historia

Cześć dziewczyny :)

Tak, jak obiecałam, dzisiaj pora na post o moich wagowych zmaganiach.

W klasie 1-3 szkoły podstawowej byłam normalną osobą pod względem budowy ciała. Z kolejnymi latami zaczęło się coraz częstsze sięganie po chipsy, lody, żelki i tak dalej. Od małego uwielbiałam słodycze i różnego rodzaju słodkie napoje, zarówno gazowane jak i niegazowane, np. soki. W gimnazjum moja waga była zdecydowanie wyższa niż prawidłowa. Niejednokrotnie namawiana przez mamę i moje wewnętrzne 'ja' próbowałam różnego rodzaju diet - ograniczałam słodycze, jadłam jogurty i wafle ryżowe, jednak zawsze kończyło się to efektem jojo i wróceniem do starych nawyków żywieniowych. Przy wzroście 165 cm w (bodajże) 2 klasie gimnazjum moja najwyższa waga sięgnęła niemalże 79/80 kilogramów. Nie mogłam na siebie patrzeć, czułam się źle w swoim ciele, z zazdrością patrzyłam na inne dziewczyny i ich szczupłe sylwetki.

Na początku 3 klasy gimnazjum doszłam do wniosku, że żadna dieta mi nie pomoże i w akcie desperacji zaczęłam się głodzić, tłumacząc to sobie w ten sposób, że żadna dieta mi nie pomoże, wiec nie ma po co się katować. Potrafiłam zjeść jedną rzecz dziennie lub nie jeść wcale. Patrząc na to teraz wiem, że to nie było rozsądne, jednak wtedy cieszyłam się, że po około 2-2,5 miesiąca udało mi się zrzucić 7 kilogramów.

Pod koniec 3 klasy gimnazjum obiła mi się o uszy dieta Dukana. Gdy usłyszałam i zobaczyłam jej efekty w internecie doszłam do wniosku, że to jest coś dla mnie - mogę jeść tyle, ile chcę, bez zbędnego głodzenia się oraz od czasu do czasu przegryźć coś słodkiego, bez czego raczej bym nie wytrzymała. Od początku marca zaczęłam dietę z wagą 72 kg. Za cel postawiłam sobie 10 kilogramów. Najgorsze były pierwsze 3 dni protein, taka zmiana dla organizmu była nie małym szokiem, jednak pamiętam, że po 1 dniu schudłam 1 kg, więc było to dla mnie bardzo motywujące. Później zaczęła się II faza, waga była coraz niższa, jednak efekty nie były do końca zadowalające. Postanowiłam jednak, że wytrwam do końca i nie dam się. Fakt faktem, że nie do końca przestrzegałam diety, ponieważ niektóre spożywane przeze mnie produkty zawierały albo zbyt dużą ilość węglowodanów albo tłuszczu. Po przepisy sięgałam albo z książki Dukana albo z internetu.
Jak to ja, chwilami łamałam się i sięgałam po różne słodkości, jednak na szczęście w małych ilościach. I takim oto sposobem skończyłam dietę w sierpniu z wynikiem upragnionych 9,5-10 kilogramów, bez jakichkolwiek ćwiczeń, nie licząc zajęć z wf-u. Niestety jakikolwiek ruch (nie licząc spacerów, basenu i roweru) nie sprawiał mi jakiejkolwiek przyjemności i wolałam tego uniknąć.
Później był wyjazd wakacyjny (7 dni), który kosztował mnie 1 kilogram więcej. Na początku byłam na siebie wściekła, później jednak doszłam do wniosku, że to tylko kilogram i nie powinnam panikować.
Później waha przez kilka miesięcy wahała się od 62 do 64/65 kg w zależności od tego, na ile sobie pozwalałam. Owszem, czasami zdarzało mi się poszaleć z jedzeniem, jednak starałam się w miarę kontrolować kilogramy, żeby uniknąć sytuację sprzed kilu miesięcy.
Za jakiś czas znów spróbowałam dukana, myśląc, że może uda mi się zrzucić kolejne kilogramy i osiągnąć swoje wymarzone 56 kg. Bezskutecznie. Na wakacjach 2012 ważyłam 67 kg, jako, że 3 miesiące później miałam mieć połowinki, znów trzymałam się dukana i 4 kilogramy odeszły w zapomnienie.
Na chwilę obecną waga waha się między 62-64 kg, w zależności od tego jak dużo się ruszam, ile zjem i co zjem. Jako, że wczoraj urządziłam sobie z koleżanką wieczorek filmowy, powitałam dzień z 63,8 kg.

Podsumowując (stan na dzień dzisiejszy):

79 - x = 63,8

Wynik:
x = 15,2 kg + 50% do pewności siebie i 40% silnej woli

Po pierwszym dukanie wynik wynosił 17 kg.



Chciałam wstawić zdjęcie sprzed diety, jednak nie znalazłam. Unikałam wtedy aparatu i nie lubiłam zdjęć (w sumie teraz również nie przepadam), jednak gdy znajdę folder, który mi uciekł, wstawię zdjęcie do posta z ćwiczeniami jakie obecnie wykonuję. Powyżej zdjęcie w spodniach, które nosiłam przed dietą oraz w rozmiarze, który noszę obecnie. Na zdjęciu nr 1 nie udało mi się tego ująć, jednak różnica jest zarówno na brzuchu jak i po bokach. 

Wiem, że ta dieta ma swoich zwolenników jak i przeciwników, jednak ja się na nią zdecydowałam i nie żałuję. Niestety do końca życia będę musiała się pilnować jeżeli chodzi o jedzenie, jednak jestem z siebie dumna, ponieważ nigdy bym nie przypuszczała, że będę w stanie zrzucić chociaż 10 kilogramów. Nie ważę tyle, ile bym chciała, jednak to i tak duży postęp.
Poza tym, wspominałam wam o tym, że zaczęłam ćwiczyć z E. Chodakowską - tak, nienawidzę się ruszać, jednak doszłam do wniosku, że może jednak warto się przemóc. Za jakiś czas będzie osobny post na ten temat :)

17 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy pomysł z ta historią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje, naprawdę wielki postęp! Mnie też się udało sporo schudnąć, więc wiem jak trudno jest tego dokonać, tyle, że ja nie obrałam sobie żadnej konkretnej diety, zaczęłam od tego, że nie jadłam po 18, później do tego dorzuciłam jeszcze regularne jedzenie, a żeby przyśpieszyć odchudzanie nastawiłam się na 1200 kalorii, ale nie jadłam długo tak mało, teraz pochłaniam mniej-więcej 3000(tak 'na oko' - czasem mniej, czasem więcej) kalorii dziennie, a moja waga waha się między 48-50 (kiedyś było 67!). Też nie lubię ćwiczeń, ale za niedługo się za nie zabiorę, bo lato idzie! : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierze w takie diety typu Dukan itd:) Jak bylam mlodsza czesto lapalam sie takich i nigdy nic dobrego z tego mi nie wyniklo:) Moja kolezanka rowniez schudla na niej ok.10 kg, ale pozegnala przy okazji polowe wlosow:) Jesli nie widzisz zadnych skutkow ubocznych, to zycze ci powodzenia i gratuluje zrzuconych kg:) Ja jednak jesli chce spalic troche tluszczu stawiam glownie na ruch i zmiane jadlospisu na zdrowszy:) Powodzenia jeszcze raz, mam nadzieje ze przelamiesz sie co do cwiczen, bo nawet szczuple i malojedrne cialo pewnie Cie nie zadowoli. Pozdrawiam:):*

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post !
    ja też mam problemy z wagą a raczej z jej utrzymaniem, jeśli nawet schudnę z 5 kg to i tak za jakiś czas wrócę do wagi normalnej. Teraz postanowiłam się tym aż tak nie przejmować i po prostu ćwiczyć, biegać :)
    dbać o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. woow, grunt to mieć mocną wolę no i po prostu umieć odmówić sobie wiele rzeczy co jest niestety bardzo trudne :(

    OdpowiedzUsuń
  6. gratulacje <333Fajnie prowadzisz bloga ;3
    Zapraszam do komentowania nowego posta :)~Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem pod wrażeniem ile udało Ci się schudnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy post!
    gratuluję schudnięcia tylu kg :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, to zrzuciłaś naprawdę dużo! ja też uwielbiam słodycze, jednak mam szybką przemianę materii, bo zawsze byłam drobna. szkoda, że też bardzo niska... :/

    OdpowiedzUsuń
  10. gratulacje Kochana !!! ja dukana nigdy nie probowalam ....
    za to cwiczenia z chodakowska bardzo lubie i widze efekty:)

    OdpowiedzUsuń
  11. jej, nieźle! gratuluję! schudłaś, miałaś silną wolę, rewelacja... teraz jesteś o wiele pewniejsza siebie i szczęśliwsza, to najważniejsze ;)
    jeszcze raz gratulacje :*

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana gratuluję motywacji!
    Twoje nogi wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zapraszam na rozdanie http://pasjekaroliny.blogspot.com/2013/04/mini-rozdanie-z-okazji-200-obserwatorow.html

    OdpowiedzUsuń
  14. mam niestety zaledwie 158 cm :( strasznie chciałabym być wyższa!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jak na razie porzuciłam Ewkę, bo zaczęła mi się po prostu nudzić i zamieniłam ją na coś innego ;P

    OdpowiedzUsuń